Czy warto kupić robota koszącego?

Żyjemy w dobie Internet of Things, więc nikogo chyba nie zaskoczę, że ogród dzisiejszych czasów też powininen być connected. Zwłaszcza, że możliwości ku temu są niemal na wyciągnięcie ręki. Sprawdzam Gardena smart system Sileno+

Gardena do sprzedaży zestaw Smart System wprowadziła dobrze ponad rok temu. Oczywiście nie jest jedyną firmą na rynku oferującą podobne rozwiązanie, ale póki co, skupmy się na niej, jako przedstawicielu gatunku.

Czemu piszę o zestawie? Bo w jego skład wchodzi kilka elementów: oczywiście robot koszący, ale do tego router (zapewniający komunikację na linii dom – urządzenia w ogrodzie), sterownik ładowania oraz stacja pogodowa. Jakby na to nie patrzeć, mamy do czynienia z podstawowym niezbędnikiem ogrodnika. A jeśli dodamy do tego możliwość zarządzania tym wszystkim za pomocą aplikacji mobilnej, przekształcamy ogrodnika w pełną gębą ogrodnika connected.

Jak się dowiedziałem z rozmów z przedstawicielami marki, Gardena na samych urządzeniach nie zamierza poprzestawać. Obserwując inne branże można odnieść wrażenie, że zarabiać wręcz trzeba na przewodnikach i tutorialach. Segment fitness doskonale już to pojął. I o ile tych jeszcze w aplikacji mobilnej nie ma – zakładam, że to kwestia czasu. Chcesz mieć w ogrodzie piękne tulipany? – żaden problem. Po prostu wybierz z aplikacji odpowiedni program. Wolisz słoneczniki? Też będziesz wiedział, jak je wyhodować. No, ale to za jakiś czas. Teraz skupmy się na tym, co już jest w ofercie, czyli robocie koszącym.

Steruj aplikacją

Jak napisałem powyżej, podstawę Gardena smart system stanowi aplikacja, umożliwiająca sterowanie wszystkimi pracami. Współpracuje ona z inteligentną bramką, która zarządza poszczególnymi elementami (urządzeniami) systemu. Składają się na niego:

  • robot koszący smart Sileno. Dzięki funkcji SmartCut nie pozostawia pasów, lecz równomiernie przystrzyżony trawnik. Warto wspomnieć, że robot pracuje cicho, dzięki czemu niemal w ogóle go nie słychać, a po skończonym zadaniu, samodzielnie wraca do stacji dokującej.
  • sterownik nawadniania – dzięki aplikacji mobilnej, można ustawić system nawadniania w określonych odstępach czasu lub w sesji jednorazowej. Na podstawie wartości pomiarów temperatury powietrza, stopnia nasłonecznienia i wilgotności gleby wyznaczonych przez smart Sensor, ustawiane są optymalne parametry sterownika nawadniania danych warunkach otoczenia. W razie potrzeby można je w dowolnej chwili zmodyfikować z poziomu aplikacji.
  • smart Sensor na bieżąco dostarcza aktualnych danych pomiarowych dotyczących: wilgotności gleby, intensywności światła i temperatury. Następnie wysyła je użytkownikowi aplikacji. Może również natychmiast reagować, gdy konieczne jest pilne działanie w ogrodzie, zwiększając lub zmniejszając częstotliwość cykli nawadniania.
  • Smart hydrofor elektroniczny – spełnia dwie funkcje. Po pierwsze, może posłużyć do zaopatrzenia domu w wodę. Po drugie – może być również używany jako pompa ogrodowa, która będzie dostarczać wody roślinom. Informacje na temat funkcji pompy, ciśnienia i natężenia przepływu można uzyskać z aplikacji.
  • Akumulatory BLi-40/100 i BLi-40/160 umożliwiające pracę urządzeń. Aplikacja informuje o poziomie ich naładowania, a także o oczekiwanym czasie pracy dla danego urządzenia.

Dla kogo?

Kto powinien zastanowić się nad zakupem robota koszącego zarządzanego aplikacją? Niemal każdy, kto posiada ogród bądź kawałek miejsca z trawą. Nawet jeśli mieszka w bloku i ma mini ogródek. Dlaczego? Bo po pierwsze trawnik będzie wyglądał lepiej (systematyczne podkaszanie powoduje, że trawa zaczyna prezentować się bardziej okazale), a jego właściciel z pewnością zaoszczędzi czas i co szczególnie istotne z naszego punktu widzenia – dołączy do coraz bardziej powiększającego się społeczeństwa connected. Czyli tych osób, które każdego dnia korzystają z rozwiązań oferowanych przez Internet of Things do ułatwiania swoich codziennych czynności. A jeśli pracujesz w branży IoT, to tego typu robot to po prosu must have. No doubt!

Jeszcze kilka lat temu powiedziałbym, że rozwiązanie oferowane przez Gardenę jest dla tzw. geeków. Dzisiaj napiszę, że zestaw oparty o robota koszącego jest dla tych, którzy chcą żyć inteligentnie. Tych, którzy rozsądnie chcą zarządzać swoim czasem, nie tracąc przy tym jakości, za jaką byli dotąd odpowiedzialni bezpośrednio sami. I wreszcie dla tych, którzy wydatek rzędu 7 000 zł traktują nie jako fanaberię, lecz inwestycję, która na przełomie lat może dać wymierne efekty i satysfakcję. A mina znajomych, jeśli będąc gdzieś daleko na wakacyjnym urlopie, powiemy, że właśnie zaczynamy kosić trawnik w domu – może być bezcenna. I dla takich chwil się żyje. Grunt, że można za nie zapłacić kartą 😉

Jak podłączyć?

Żelazna zasada, o której przypomniał nieniejszy test: przeczytać instrukcję. I jeszcze raz powtórzę: przeczytać instrukcję. Mimo, że sam jestem mocno technologiczny i niejedno już urządzenie testowałem, okazało się, że aby poprawnie uruchomić robota koszącego musiałem wrócić do instrukcji i zasięgnąć rady specjalisty. I wcale nie dlatego, że jest to takie skomplikowane. Głównie dlatego, że sam „wiedząc lepiej” skomplikowałem sobie życie. A nie ma gorszego rozczarowania, jeśli po kilku godzinach instalacji, nasz sprzęt nadal nie działa. I kto tu jest connected, co?

Instalacja to w zasadzie 2 odrębne czynności. Konfiguracja połączenia internetowego, podpięcie do niego urządzeń oraz aplikacji wraz z założeniem konta. Generalnie powinno odbywać się to bezproblemowo. W testowanych lokalizacjach raz kompletnie się nie udało, ale było to spowodowane dostawcą internetu. Gdzie indziej działało szybko i sprawnie.

Druga czynność to wytyczenie obszaru koszenia. I tutaj warto zapoznać się z instrukcją, by poprawnie rozplanować położenie kabli, wokół których będzie poruszał się robot koszący. Co ważne – nie należy ich przecinać, a jeżeli już, to trzeba połączyć za pomocą specjalnych złączek (w komplecie). Kolejna istotna rzecz: kable powinny być na tyle dobrze przymocowane do ziemi, by w trakcie koszenia nie doszło do ich przecięcia. Mnie raz się to przytrafiło. Wówczas, jeśli kontrolujemy proces podkaszania jedynie zdalnie, konieczna jest wizyta w ogrodzie, by ponownie zrobić pętlę indukcyjną. Zaleta: nawet jeśli do tego dojdzie – aplikacja nas o tym poinformuje.

I na koniec. Zrobiona przez nas pętla indukcyjna powinna być prawidłowo podłączona ze stacją dokującą. Tylko tak, nasz robot koszący będzie mógł poprawnie funkcjonować, czyli samodzielnie do niej wjeżdżać, ładować akumulatory i komunikować się z aplikacją.

Info dla geeków

Wszyscy ci, którzy chcieliby kupić robota po to, by się nim pobawić, pościgać, pokierować, informuję, że to rozwiązanie nie dla nich. Robot jeździ sam, sam planuje trasę po której się porusza, a użytkownik nie ma wpływu na prędkość czy kierunek. Dzięki temu oczekiwany efekt, czyli wygląd trawnika, jest znacznie lepszy.

Podkaszanie, nie koszenie

Jedno z pytań, które często mi zadawano w okresie testów urządzenia, to gdzie jest zbiornik na skoszoną trawę? Otóż nie ma. I nie jest wcale potrzebny. Cały trik polega na tym, że robot codziennie, bądź tak, jak zaplanujemy harmonogram, podkasza po kilka milimetrów trawę, źdźbła zostawiając za sobą. Tworzy w ten sposób naturalny nawóz, który wraz z regularnym przycinaniem powoduje, że trawa rośnie lepiej.

Harmonogram

Harmonogram koszenia możemy ustawić za pomocą aplikacji mobilnej. Pod warunkiem, że wszystko zostało podłączone i skonfigurowane poprawnie, pętla indukcyjna nie jest przerwana, ani uszkodzona. Jeśli powyższe jest spełnione, omawiany zestaw gardena smart sam zadba o nasz ogród. A przynajmniej o trawnik oraz nawadnianie. Co ważne, aplikacja za pomocą informacji push powiadomi o każdej czynności. Jak na przykład rozpoczęciu koszenia trawnika, jego zakończeniu czy o fakcie zaparkowania kosiarki.

Robot koszący to nie wszystko

W zestawie smart gardena oprócz robota koszącego mamy do dyspozycji jeszcze kilka innych urządzeń, doskonale sprawdzających się w ogrodzie. Warto zwrócić uwagę na smart Sensor, czyli czujnik, który po włożeniu w glebę dostarcza ciekawych informacji, jak na przykład temperatura na zewnątrz, intensywność światła czy wilgotność gleby. Te dane dla ogrodnika to skarb. Zresztą w dzisiejszych czasach, diabeł tkwi właśnie w danych. I tak jak chcąc być fit, nie da się tego zrobić dokładnie nie analizując sposobu odżywania czy aktywności fizycznej, tak nie da się mieć idealnego ogrodu nie analizując parametrów z nim związanych. A narzędzia z zakresu connected garden – są już na wyciągnięcie ręki.

Naucz się efektywnie wykorzystywać swój czas

Będę to powtarzać jak mantrę. W dobie Internet of Things to dane są walutą przyszłości, a czas dobrem niemal luksusowym. Przynajmniej dla tych, którzy pracują, bądź prowadzą swój biznes. W erze startupów, tłumaczyć tego nie trzeba. Dlatego takie rozwiązania, jak te oferowane przez Gardenę będą coraz bardziej popularne wśród Polaków. Dzisiaj jeszcze zdziwienie graniczące z niedowierzaniem budzi robot, który sam kosi trawę, a do tego zarządzany za pomocą aplikacji. Za jakiś czas, każda osoba, szanująca swój czas, otaczać się będzie znaczną liczbą urządzeń, wykonującą za nią pewne prace. Już dzisiaj na zajęciach z efektywnego zarządzania czasem mówi się, by jak najwięcej codziennych zadań delegować na innych, nawet za drobną opłatą. Autorytety w tej dziedzinie sugerują, by zatrudniać studentów/asystentów osobistych i im zlecać różnego rodzaju czynności. Dam sobie rękę uciąć, że za jakiś czas będą zalecać, by studentów zamienić na inteligentne urządzenia. Czemu? Bo będą mogły zadbać o wszystko, w tym wypadku ogród, podczas naszej nieobecności. A czy nie o to w tym wszystkim chodzi?

Gardena dla przestrzeni miejskiej

Na koniec warto wspomnieć, że roboty koszące dedykowane są nie tylko dla ogrodów prywatnych. Zwłaszcza w zachodniej części Europy można je spotkać również w parkach czy trawnikach miejskich. Tam, wśród przechadzających się po alejach osób, po cichu (bo to ich zaleta), pielęgnują zieleń. W Polsce to jeszcze stosunkowo rzadki widok, ze względu na koszty, ale też i polską mentalność. Osoby zarządzające przestrzenią miejską obawiają się uszkodzeń czy kradzieży i………. utraty pracy. Głęboko jednak wierzę, że to tylko kwestia czasu i z czasem widok robotów koszących będzie tak samo oczywisty, jak coraz częściej pojawiające się samochody elektryczne na ulicach. Nie da się ukryć. Wszyscy będziemy connected.

Podsumowanie

Jak widać, Gardena Smart System to moim zdaniem doskonałe rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy chcą być connected ze swoim ogrodem i cenią sobie swój czas. Czego mi zabrakło w testowanym rozwiązaniu? W dobie robotów sprzątających, oczekiwałbym, by robot koszący sam mapował sobie trawnik. Jednak w efekcie rozmów przeprowadzonych ze specjalistami, zostałem przekonany, że obecne rozwiązanie, bazujące na pętli indukcyjnej jest nieco lepsze i bardziej pewniejsze. Niemniej jednak, do czegoś ten gps można wykorzystać. Czego jeszcze nam brakuje? Przewodników, tutoriali i grywalizacji w aplikacji mobilnej. Tego, by ogrodnicy czy osoby zarządzające ogrodem, mogły ze sobą rywalizować. Byśmy mogli wyzwać swojego sąsiada, kto na koniec sezonu będzie miał ładniejszy trawnik. By mogli to oceniać nasi znajomi na facebooku. Stop. Chyba się jednak zagalopowałem troszeczkę. No, ale ja mam zboczenie na tym punkcie. Tak naprawdę jest ok. Bardzo ok.

Autor

Podoba Ci się? Udostępnij innym

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Wiem, że lubisz o nich czytać

Cleo będzie miała Smart Home

Piosenkarka przed świętami pochwaliła się na swoim profilu na Instagramie, że kontroluje postępy prac w swoim mieszkaniu. Jak wynika z opisu Cleo, nie zabraknie tam elementów inteligentnego domu.

Porno gwiazda Lisa Ann promuje swoją kolekcję butów

Lisa Ann znana z produkcji filmowych przemysłu pornograficznego, postanowiła dalej odcinać kupony od swej popularności, tworząc Lace 1’s – sneakersy reklamowane hasłem: Sexual Superhero Series.

Leo Messi ma swoją linię zegarków w Jacob & Co.

Szwajcarska firma Jacob & Co., z którą w styczniu związał się Leo Messi, rozszerza linię zegarków Epic X Chrono "Messi" o model za 150...

Najnowsze na moim blogu

Louis Vuitton nie zarobi już na portfelach. Prada też

Gumką recepturką już się banknotów nie związuje. Oczywiście są tacy, którzy to jeszcze robią, ale poza narkobiznesem, większość jednak pójdzie w płatności mobilne. Przynajmniej tak przewiduje EY. A dokładniej, ankietowani przez EY. I ja też tak sądzę, chociaż plik biletów NBP z podobizną Jana III Sobieskiego pachnie zdecydowanie lepiej niż Fucking Fabulous Toma Forda.

Tani lokalizator bagażu w drogiej walizce, czyli zaginął bagaż na lotnisku

Zagubiony bagaż przez linie lotnicze wcześniej czy później może przytrafić się każdemu. Dlatego sprawdźcie w czym przyda się lokalizator bagażu.

Oto królowa connected cars

W lecie tego roku nowa Klasa E w wersji sedan i kombi pojawią się w europejskich salonach. Nieco później karbio i coupe. To, że będzie ładna, niemal pewne, ale ja Wam przybliżę, co czyni ją królową w segmencie connected cars.