No to mamy koniec pewnej epoki. Jedna z największych sieci sklepów wielkopowierzchniowych w Polsce kończy ze swoimi drukowanymi katalogami. Gazetki Carrefour odchodzą w przeszłość, a w zasadzie są na ostatnim etapie ich wygaszania. Zastąpi je aplikacja mobilna Mój Carrefour.
Pamiętacie gazetki Carrefour? Idę o zakład, że niejednokrotnie wyjmowaliście je ze swojej skrzynki na listy. Wszystko wskazuje na to, że więcej już tego nie zrobicie, bo Carrefour wreszcie idzie w mobile, a dokładnie w swoją aplikację. To tam teraz mają znajdować się wszelkie promocje oraz produkty z aktualnej oferty.
I jeśli mam być szczery, to kompletnie mnie to nie dziwi. Bo jeśli przyjrzymy się bliżej chociażby badaniom UCE Research przeprowadzonych na zlecenie Grupy Blix w 2025 roku na reprezentatywnej grupie 1011 dorosłych Polaków, już łącznie 84% polskich konsumentów korzysta regularnie z gazetek w formie elektronicznej. Czyli można powiedzieć, że dopiero teraz tak naprawdę mamy rok mobile, który media zapowiadały niemal co roku od 2012 roku. Na szczęście to nie media, tylko nawyki użytkowników decydują, kiedy przesiadają się na aplikacje mobilne.
Co prawda Carrefour już od wielu lat oferuje możliwość przeglądania całej swojej oferty za pośrednictwem aplikacji mobilnej Mój Carrefour, strony internetowej czy innych platform z gazetkami cyfrowymi. Tak, takie platformy nadal jeszcze funkcjonują. Dla sieci hipermarketów cyfrowe rozwiązania są korzystniejsze z kilku powodów: po pierwsze dają możliwość aktualizacji oferty i promocji w czasie rzeczywistym, po drugie można zaprezentować znacznie szerszy asortyment, a w zasadzie nieograniczony i wreszcie po trzecie koszt. Druk kosztuje. A w przypadku takiego wydawnictwa, jakim są gazetki Carrefour, przecież chodziło często o setki tysięcy egzemplarzy, jeśli nawet nie więcej. To teraz sami sobie to przeliczcie. Zamiast drukować wspomniane setki tysięcy gazetek z ofertą weekendową, zlecamy aktualizację w aplikacji i wysłanie wiadomości push.
10 ton papieru rocznie
A żeby to Wam jeszcze bardziej unaocznić przytoczę jedną liczbę. 10 ton papieru rocznie. Tyle papieru zostanie wyeliminowane poprzez przejście na cyfrowe kanały. Oczywiście Carrefour ubiera to w korzyści środowiskowe, w tym zmniejszenie emisji CO2 w efekcie eliminacji transportu i druku, ale ja widzę to tak: to jest olbrzymia oszczędność finansowa, a efekt marketingowy nawet lepszy. Wiem to z doświadczenia, bo powiadomienia push, które otrzymuję od Lidla, Biedronki czy Żabki robią większą robotę niż drukowane gazetki, które zazwyczaj wyrzucałem do kosza bez zapoznania się z nimi. A takich Kacperków jest przecież znacznie więcej. Nie wspominając o młodszym pokoleniu. Zresztą z tego co obserwuję, seniorzy też coraz częściej przestają stanowić grupę społeczną wykluczoną cyfrowo i coraz chętniej korzystają ze smartfonów i aplikacji mobilnych.
Jak czytam w komunikacie prasowym Carrefour Polska, opisywana przeze mnie zmiana wpisuje się również w szerszy trend cyfryzacji handlu detalicznego. Coraz więcej klientów planuje zakupy z wykorzystaniem urządzeń mobilnych, a katalogi cyfrowe generują dziś większy zasięg niż ich papierowe odpowiedniki. Dzięki temu Carrefour może rozwijać bardziej spersonalizowaną komunikację, szybciej reagować na potrzeby konsumentów i jeszcze skuteczniej wspierać świadome decyzje zakupowe. Innymi słowy – generować większą sprzedaż i bardziej drenować portfele swoich klientów.













































































