Masz konto w mBanku? To możesz teraz skorzystać z Raportu BIK i Alertów BIK bezpośrednio w aplikacji mobilnej banku. Czy ma to sens? Nie wiem. Ale z pewnością rozszerza marketplace mBanku. A każdy duży gracz, posiadający dziesiątki tysięcy klientów, poszerza swoją ofertę.
BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowej to podmiot, który gromadzi w jednym miejscu informacje o historii kredytowej oraz zobowiązaniach w firmach pożyczkowych, czy ewentualnych zaległościach na przykład u operatorów telekomunikacyjnych. Każdy może sprawdzić swoje aktualne i spłacone zobowiązania, zweryfikować terminowość spłat oraz poznać swoją ocenę punktową BIK. Tak, bo BIK ocenia nas wszystkich, tak samo, jak ja oceniam elektryki. Z tą różnicą, że jeszcze dołożył do tego skalę. I tej skali mocno pożądają instytucje finansowe, udzielające pożyczki czy kredyty.
Czy to jest potrzebne? Śmiem twierdzić, że tak. Sam nie lubię być oceniany, ale wiem też, że niepewna historia finansowa, to duże ryzyko dla podmiotu udzielającego finansowania. A wiedza na temat tego, jak wyglądają nasze zobowiązania, może być motywująca do tego, by swoją ocenę kredytową poprawić. Zwłaszcza, jeżeli chcemy zaciągnąć kolejne zobowiązanie.
Alerty BIK
Jest też druga strona medalu. Równie ważna, jak same zobowiązania czy historia kredytowa. Jeśli ktoś chciałby zaciągnąć zobowiązanie kredytowe na wasze dane, to dzięki alertom BIK dowiecie się o tym. Jeszcze kilka lat temu uznałbym to za niezbyt potrzebną fanaberię, ale dzisiaj, kiedy niemal codziennie mamy do czynienia z różnego rodzajami prób wyłudzeń, to dość istotna rzecz. Chociaż cofam swoją poprzednią wypowiedź. Kiedyś też to było ważne, ale nie było takich narzędzi. Sam pamiętam czasy, kiedy pracowałem u jednego z operatorów telekomunikacyjnych i często borykaliśmy się wówczas z fraudami, czyli próbami zakupów telefonów na czyjeś dokumenty. Oh, gdyby wtedy istniał BIK…
Usługa obejmuje również ostrzeżenia dotyczące aktualnych zagrożeń związanych z cyberbezpieczeństwem, które pozwalają szybciej reagować na potencjalne próby wyłudzeń i inne podejrzane działania związane z jego danymi. Wiecie, do mnie średnio raz na miesiąc dzwonią osoby zazwyczaj ze wschodnim akcentem przedstawiające się jako przedstawiciele różnych banków i informują, o jakiejś podejrzanej transakcji na moim koncie. I o ile ja doskonale wiem, że to jest oszustwo i często robię sobie jaja z tych osób, wkręcając ich nawet w kilkudziesięciominutową rozmowę, to nie zakładam, że wszyscy zachowają się tak samo. A zwłaszcza osoby w nieco starszym wieku, bądź te, które nie mają wiedzy o tego typu wyłudzeniach. Oczywiście alerty BIK przed tym nie zabezpieczą, bo jeśli podamy swoje dane do konta i dokonamy autoryzacji przelewów, to i tak będziemy w dupie. Ale jednak pomogą sprawdzić, czy dzieją się jakieś nieprawidłowości.
I o ile uważam, że wiele firm wyciąga od nas pieniądze za zupełnie niepotrzebne subskrypcje, tak w tym przypadku lepiej jest orientować się w swojej sytuacji kredytowej. To znaczy warto znać swój ranking i mieć włączony aktywny monitoring na wypadek wykorzystania naszych danych w niecnych celach. Moje życiowe motto, że lepiej zapobiegać niż leczyć, tutaj znajduje swe odzwierciedlenie. Co prawda mam świadomość tego, że tych subskrypcji robi się ewidentnie za dużo. Ale w tym przypadku to trochę tak, jak z ubezpieczeniem. Warto je mieć, ale jeszcze lepiej, by nie trzeba było z niego korzystać. Decyzję pozostawiam wam. Ja jedynie informuję, że macie coś takiego w mBanku. Dziękuję, dobranoc, pchły na noc. Obyście rano nie obudzili się z Alertem BIK.














































































