Aplikacja dla narkusów – Konstanty Boski #1

Nazywam się Konstanty Boski i jestem dilerem. Nie lubię zdrobnień. Dlatego jak ktoś dzwoni i prosi Kostka o towar, dostaje tylko jedną szansę, by się poprawić. Nie zrozumiał tego typ, który zostawiał mi bańkę rocznie. Więcej proszku mu nie zawiozłem.

Mam zasady. Taki już jestem. Pracowałem na nie ostatnie 5 lat. Nienawidzę zdrobnień i promocji. Dla mnie CCC, to cycki, cycki, cycki, a nie cena czyni cuda. Promocje uwłaczają mnie i tym, co się o nie proszą. Dbam o jakość, tak samo jak dbam o siebie. Drogo się wożę. Niczym Król TVN-u. W wersji speed. To mamy wspólne ze sobą. Do niego nie jeżdżę. Ale jeżdżę do innych, których zna.

Dzisiaj na przykład byłem u jego kolegi po fachu. Dużo zamówił. Na 37 piętro. Znowu dron się przydał, by sprawdzić teren. Zawsze sprawdzam. Ostrożny jestem. Z czasem będę nimi dostarczał. Dbam o swoje bezpieczeństwo. Dziwię się tym, którzy wpadają. Przy tej skali i kasie, można naprawdę nieźle zadbać o siebie. Ja zawsze wiem, co się dzieje u mnie w kurniku. Jak czarni wpadną, widzę to w apce. Kamery i czujniki porozmieszczałem, gdzie się da. Nawet sąsiadów kurnika monitoruję. Zalewam ich wodą, by sprawdzić, kto może się pojawić. Czujny jestem.

Trzymam w kurniku dużo. Ale nie tyle, by zostać odciętym w razie przypału. Wynajmuję kilka lokali. Nie na siebie. Na słupów. Bo czujny jestem.

Wioślarz zamówił dzisiaj 5 gramów. Nazywam go wioślarz, bo skubaniec wiosłuje za czterech. Zawsze elegancko ubrany. Ale nie tak, jak ja. Od razu widać, że garniturów nie szyje na miarę, chociaż lubi te, co podobno Tusk. Zegna. Palikot w swojej książce tak kiedyś pisał. Lubię czytać o politykach. Oni też ode mnie biorą. Sporo. Ale się targują. Bo panu posłowi należy się rabat. A niby za co? Nie lubię do nich jeździć. Chamstwo w większości przypadków i tyle. Chamy do koryta się dorwali, a wieś z nich nie wyszła. I nie wyjdzie pewnie nigdy. Bo cham ze wsi może, ale wieś z chama nigdy. Jak z mojej eks.

Kluby omijam. Za łatwo można wpaść. A ja ostrożny jestem. Konstanty jestem. Raperów za to lubię. Tych z ulicy. Ze starej szkoły. Znają zasady. Szanują. Młodym nie sprzedaję. Są jak dynamit. Nie wiadomo, kiedy wybuchną. A wybuchają już na pierwszym słuchaniu zazwyczaj. Tacy twardziele.

Myślę o tym, żeby zautomatyzować sprzedaż. Zastanawiałem się nad Inpostem, ale trochę ryzyko póki co. Robotyka jeszcze nie wchodzi w grę. Za wcześnie. Póki co wykorzystuję Ubera. Kupiłem kilka samochodów, zatrudniłem kilku ciapatych i śmigają jak wściekli. Klienci wiedzą, gdzie jest towar. Dostają info po zaksięgowaniu bitcoinów na którymś z moich kont. To najlepsza opcja. Dla nich jestem Konstanty lub Pan Konstanty. Nie spoufalam się. Nigdy. Dla znajomych byłem Wojciech. Ale już nie mam znajomych. Wyciąłem. Podobno mądrego i sprytnego spotkasz zawsze samego. Głupi i słaby jest w tłumie.

Dostałem propozycję wyjazdu na targi elektroniki konsumenckiej w Berlinie. IFA. Do pogonienia kilkaset stoisk. Trudny temat. Ale dochodowy. W tydzień zrobiłbym tyle, co w cały rok. Ryzyko też większe. Myślę, jak to ogarnąć. Do września jeszcze kilka miesięcy. Wejdę tam chyba jako dostawca technologiczny. Stoisko, roboty i pozamiatane. Zobaczy się jeszcze. Grunt, że w tej branży wszyscy biorą. I to dużo. Targi pięć dni. Trzeba wytrzymać jakoś. Dzień i noc. Rozmowy handlowe. Czasami w basenie do piątej nad ranem. Jakbym wpuścił roboty na wszystkie hale, byłbym królem życia. Ale ryzyko za duże. Rozejdzie się fama o tym i zawiną mnie. Nie utrzymają dyskrecji. Muszę to przemyśleć.

Dla warszawskich klientów zrobiłem aplikację. Na razie w wersji trial. Dla wybranych. W zasadzie nie ja, tylko lokalny software house. 70 klocków wzięli. Ale było warto. Takie trochę lepsze pokemon go. Jagody zbieramy. Dzięki temu wiem wszystko o swoich odbiorcach. A z czasem będę wiedział jeszcze więcej. I w konsekwencji sprzedawał im też więcej. W samochody do Ubera zamontowałem dodatkowo monitoring gps. Wiem, gdzie jeżdżą i kiedy jagodziarz wsiada. Jakby tego było mało, to jego apka komunikuje się z beaconem w aucie, celem weryfikacji. Wtedy wiem, że to ten klient. Ryzyko zerowe. W najgorszym wypadku ciapaty wpada. Jeszcze żaden nie wpadł. Konstanty jestem. Wszystko mam poukładane. Za te swoje zakupy zbierają punkty. Za każde zakupione 10 gram, jeden gratis. To działa. Taki payback dla narkusów.

Moi dostawcy tylko tego nie rozumieją. Dla nich jestem dziwakiem. Komputerowcem – jak mnie nazywają. Dziwią się, jakim cudem tyle pcham w miasto. Nie rozumieją jeszcze, że przyszłością narkobiznesu jest sztuczna inteligencja i Internet of Things. Może to i lepiej. Dla mnie. Nie dla nich. Ja to rozumiem. Konstanty jestem.

Kolejne części z życia Konstantego Boskiego będą pojawiały się nieregularnie. Zaglądajcie tutaj co jakiś czas, a może Was zaskoczę 😉


Wszystkie osoby i wydarzenia zawarte w opowiadaniu są wytworem wyobraźni autora, a podobieństwo do prawdziwych zdarzeń jest przypadkowe. Konstanty Boski to postać fikcyjna – nie szukajcie jej w realnym świecie. Odwiedza za to czasem realne miejsca w swoich przygodach i korzysta z realnych produktów technologicznych. Tych możecie szukać już w sieci.

Autor

Podoba Ci się? Udostępnij innym

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Wiem, że lubisz o nich czytać

Cleo będzie miała Smart Home

Piosenkarka przed świętami pochwaliła się na swoim profilu na Instagramie, że kontroluje postępy prac w swoim mieszkaniu. Jak wynika z opisu Cleo, nie zabraknie tam elementów inteligentnego domu.

Porno gwiazda Lisa Ann promuje swoją kolekcję butów

Lisa Ann znana z produkcji filmowych przemysłu pornograficznego, postanowiła dalej odcinać kupony od swej popularności, tworząc Lace 1’s – sneakersy reklamowane hasłem: Sexual Superhero Series.

Leo Messi ma swoją linię zegarków w Jacob & Co.

Szwajcarska firma Jacob & Co., z którą w styczniu związał się Leo Messi, rozszerza linię zegarków Epic X Chrono "Messi" o model za 150...