Nowe autonomiczne Volvo najpierw pojedzie w Kalifornii

Nowe autonomiczne Volvo to nic innego jak elektryczne Volvo wyposażone w funkcję autonomicznej jazdy Ride Pilot. Jako pierwsi będą mogli z niej skorzystać mieszkańcy Kalifornii.

Gdybym miał przepowiadać trendy związane z motoryzacją, to na pierwszym miejscu postawiłbym subskrypcję. Czyli zdalne włączanie i wyłączanie poszczególnych funkcji auta, w zależności od potrzeb. I tą drogą zmierza Volvo. Albo czyta w moich myślach, albo ja tak dobrze rozumiem motoryzację przyszłości. Oznacza to, że aby mieć autonomiczne Volvo, będzie trzeba wykupić subskrypcję na Ride Pilot – funkcję autonomicznej jazdy.

Ale nie tak szybko! Najpierw trzeba poczekać, aż Ride Pilot zostanie uznany za w pełni bezpieczny do praktycznego wykorzystania. Wówczas trafi na listę dostępnego w subskrypcji nowego, elektrycznego SUV-a. Jakiego? Ma zostać zaprezentowany jeszcze w tym roku. Czyli zbyt szybko sobie nawet po drogach Kalifornii autonomicznym Volvo nie pośmigacie, ale za to już wiecie, jaka jest przyszłość. Coraz częściej żałuję, że nie mam z 10-15 lat mniej, by jeszcze za życia skosztować tych wszystkich nowości technologicznych i wciąż się nimi jarać. Być może autonomiczne Volvo na polskich drogach też kiedyś zobaczę. Oby!

Autonomiczne Volvo od strony technologicznej

Czytając mojego bloga z pewnością wiecie, że technologie w moto interesują mnie znacznie bardziej, niż jakie tam silniki siedzą w tych pięknych i mniej pięknych autach. Osobiście należę do tych osób, które zwracają uwagę na system operacyjny i cały infotainment, dlatego uważam, że Android siedzący w obecnych Volvo, to niewypał. Czekam na Volvo OS.

Wracając jednak do autonomicznego Volvo, czyli zapowiadanego elektrycznego SUV-a, to za bezpieczeństwo autonomicznej jazdy ma odpowiadać m.in. połączenie zdalnej aktualizacji oprogramowania z wyrafinowanym systemem czujników. Zaawansowany software został stworzony przez specjalistów od jazdy autonomicznej z Zenseact we współpracy z inżynierami Volvo oraz partnerami technologicznymi z firmy Luminar. System składa się z ponad dwóch tuzinów czujników różnego typu, w tym przełomowych lidarów (radarów laserowych) Iris, idealnie dopasowanych do stworzonego oprogramowania.

Lidary firmy Luminar uzupełniają zestaw pięciu radarów, ośmiu kamer i szesnastu czujników ultradźwiękowych nowego, elektrycznego SUV-a. Ten standardowy zestaw czujników pozwala technologii bardzo skutecznie obserwować i kontrolować przestrzeń. Wraz z przesyłanymi na bieżąco zdalnymi aktualizacjami oprogramowania, Ride Pilot ma osiągnąć zdolność do bezpiecznej jazdy autonomicznej.

autonomiczne Volvo

Autonomiczne Volvo – testy w Szwecji

Mimo, że autonomiczny system Ride Pilot ma być w pierwszej kolejności dostępny na rynku amerykańskim, to Volvo wspólnie z Zenseact testuje go na drogach Szwecji. Chociaż podobno gromadzi też dane z dróg europejskich i amerykańskich – cokolwiek miałoby to oznaczać. Testy drogowe w Kalifornii rozpoczną się dopiero w połowie tego roku, więc jeszcze raz powtórzę – chyba bym się nie spodziewał, że w tym roku będzie można zasubskrybować tę funkcję, nawet jak jakimś cudem kupi się tego nowego elektrycznego SUV-a.

Czemu Volvo zaczyna od Kalifornii? Po pierwsze sprzyjają temu obowiązujące przepisy, po drugie warunki klimatyczne i drogowe są przyjazne autonomicznej jeździe i wreszcie po trzecie – zasobność klientów i otwartość na autonomiczną jazdę też może być kluczowa.

W każdym razie Volvo zapowiada, że jeśli Ride Pilot sprawdzi się w Kalifornii, zacznie stopniowo pojawiać się na innych rynkach. To jakby oczywista oczywistość, ale z przyzwoitości o niej wspominam.

Ride Pilot

No dobra. Autonomiczne Volvo, autonomiczny Mercedes, autonomiczne jeszcze coś tam. Ale co to w ogóle znaczy, a przynajmniej w wydaniu Volvo? Otóż Ride Pilot odciąży kierowców od obowiązku prowadzenia auta. Zamiast patrzeć na drogę, można będzie w czasie jazdy czytać, pracować, pisać wiersze, bloga – to coś dla mnie! czy korespondować ze znajomymi. Siedząc „za kierownicą”, dojedziemy do celu wypoczęci i zrelaksowani, ponieważ oszczędzimy sobie stresu związanego z jazdą w korkach czy intensywnym ruchu. Brzmi abstrakcyjnie? No niezupełnie. Całkiem niedawno pisałem, że Niemcy też mają pozwolić na autonomiczną jazdę. Co prawda na początku tylko nowej S-klasie i elektrycznemu Mercedesowi EQS i tylko w wyznaczonych odcinkach niemieckich autostrad, a do tego z maksymalną prędkością do 60 km/h, ale to zawsze coś. Ewidentnie jesteśmy świadkami rewolucji w motoryzacji. Bez dwóch zdań.

Na koniec dodam, że odpowiedzialność za jazdę bierze w tym przypadku Volvo na siebie, ale ostatnie doniesienia pochodzące właśnie z Kalifornii nakazują w to wątpić. Doszło tam bowiem do śmiertelnego wypadku z udziałem Tesli Model S, poruszającej się w trybie autonomicznym. W efekcie o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym został oskarżony kierowca – chociaż sam nie wiem, czy to dobre określenie na osobę podróżującą tego typu autem. Orzecznictwo póki co jest takie, że ten odpowiada za ewentualne wypadki, kto uruchomił tryb autonomicznej jazdy. Innymi słowy, jak Tesla, Volvo czy inny producent coś spieprzy, to ty pójdziesz siedzieć. Przynajmniej obecnie. W Kalifornii. W Polsce możecie póki co być spokojni. I tak odpowiadacie za to co dzieje się za kółkiem 😉

Podoba Ci się to, co napisałem? Udostępnij innym, ślicznie proszę :)

Autor

Jestem niezależnym blogerem technologicznym, doradcą ds. technologii, mówcą technologicznym i futurystą. Mam fioła na punkcie Internet of Things, którego rozwiązania dotykają niemal każdej gałęzi życia i gospodarki. Głównie o tym piszę. Zapraszam Cię na mój blog technologiczny, który mam nadzieję - będziesz często odwiedzać. Bo jako typ skręcony technologicznie, zrobiłem sobie bloga, jaki sam chciałbym czytać. Nawet jak opisuję jakieś newsy, to zazwyczaj opatrzone są one moim komentarzem, wynikającym ze specyficznego punktu widzenia na tech. #żyjinteligentnie

Moje 5 newsów o samochodach elektrycznych

Zerknij też na to

Chcesz co jakiś czas dostawać najlepsze moje teksty?

Zostaw swój adres, a gwarantuję, że zbytnio spamować Cię nie będę