Elektryczny Mustang Mach E jako żółta taksówka w Nowym Jorku

Startup Gravity wprowadza elektrycznego Mustang Mach E, jeżdżącego jako kultowa żółta taksówka w Nowym Jorku. To podobno pierwszy przypadek, kiedy elektryczny Mustang Mach E jeździ jako taksówka. Tesla już nikogo nie dziwi. Mustang przez moment może być tym, co przyciągnie klientów. Zaraz wytłumaczę, dlaczego.

Mimo, że taxi generalnie traktowane jest jako środek transportu, to miło jest przemieszczać się czymś, co po prostu jest dobre. A dla takich wariatów jak ja, jeszcze przy okazji technologiczne. I do takich właśnie osób uderza amerykański startup Gravity, wprowadzając na ulice Nowego Jorku żółtego Mustanga Mach E jeżdżącego jako taksówka. W Polsce być może furrorę by zrobił na Uberze, bo chyba nie jesteśmy jako naród skłonni doceniać zalet dobrych samochodów na taksówkach. Ale trudno się dziwić. Inflancja robi swoje. Tu liczy się cena. A partnerzy Ubera, Bolta czy FreeNow, zatrudniając rzesze kierowców zza naszej wschodniej granicy, chętniej wyposażą ich w Skodę Fabię, starego Seata Ibizę czy inny tego typu motoryzacyjny wynalazek, niż kupią im elektrycznego Mustanga. Ba, Nissan Leaf na taxi to wciąż rzadkość, chociaż przyznaję – zdarza się. No dobra, ale Leaf przy Mustangu Mach E to nawet nie stał, heloł.

Wracając jednak do Nowego Jorku, to Gravity chce zbudować flotę taksówek składającą się z minimum 50 elektrycznych Mustangów i Tesli Model Y. Fajnie brzmi, ale nie oszukujmy się – 50 elektrycznych taksówek w Nowym Jorku? To brzmi gorzej niż apel naszego Premiera, by sklepikarze obniżali ceny o 5 zł. Jednak nie. Premier przebił moją skalę żenady i gdybym miał przyznawać nagrody, to już dzisiaj przewodzi w moim prywatnym rankingu o tytuł dzbana roku 2022. Przypomnę, że mamy dopiero styczeń. Serio to jest pomysł partii rządzącej na walkę z inflacją? No kurwa, ja pierdolę, przehit w chuj. Proponuję, by Orlen jako pierwszy zastosował się do apelu Premiera i obniżył o tę piątkę ceny za paliwo. Jak to się stanie, będę do niego się nawet modlił.

Mustang Mach E taksówka

Gravity rozumie social media

Gravity informuje, że obecnie Tesla Model Y przechodzi pierwsze modyfikacje, by wyjechać na ulice NYC, a elektryczne Mustangi będą kolejne. O co chodzi? A chociażby o 22-calowy wyświetlacz dedykowany dla pasażerów. Co można z nim zrobić? Jak wywnioskowałem z komunikatu prasowego, da się tam ciachnąć selfie, wrzucić ulubioną muzę, śledzić trasę, która właśnie jest pokonywana czy zapodać jakieś video z youtube. Czyż nie o to chodzi w dzisiejszym świecie? Czujecie to, jakbyście podczas kursu taxi mogli na przykład obejrzeć sobie jeden z odcinków Naładowani.TV, które kilka razy w tygodniu mają premierę na kanale youtube, na dużym ekranie w taksówce? Hell Yeah!

I jak mam być szczery, to ten drobny aspekt robi dla mnie większą robotę niż cały ten elektryczny Mustang. Jak Amerykanie fajnie to ograją, to można wylansować nową modę na selfie z taxi. Insta czy TikTok może eksplodować nowymi materiałami foto/video z taksówek oferowanych przez Gravity. Sam bym się przejechał taką, by wrzucić coś na swojego bloga czy moje kanały. To taka wskazówka dla naszego rynku.

Gravity podaje także informację, iż elektryczne taksówki będą ładowane głównie nocą we własnych miejscach ładowania. To akurat dobra informacja dla takich firm, jak Elocity, że z czasem również i w Polsce korporacje taxi będą stawiały własne stacje ładowania. Bo będą. Ładowanie z publicznych jest nieopłacalne i aby optymalizować koszty, będzie trzeba mieć własną infrastrukturę. Zrozumiały już to niektóre firmy kurierskie, które elektryfikując swoje floty postawiły także na rozwój wewnętrznej sieci stacji ładowania samochodów elektrycznych. Gdybym zarządzał jakąś korporacją taxi w dużym mieście w Polsce, poszedłbym w tym kierunku. Zwłaszcza, że do wzięcia są dopłaty do budowy własnej infrastruktury. Jak to się mówi – trzeba włożyć, żeby wyjąć. A wyjąć można znacznie więcej – dzisiaj taksówkarze tankują użytkowane przez siebie auta na stacjach paliw. A mogliby to robić na stacjach ładowania należących do korporacji. Taka subtelna różnica. Zgadnijcie, gdzie zostaje kasa?

No dobra, zagalopowałem się lekko, bo usprawniłbym chętnie wszystkie korpotaxi w Polsce. Być może nie ma na to rynku. Jeszcze. Ale ja jestem futurystą. Wcześniej czy później będzie. I chyba warto być tym pierwszym. A przynajmniej brać przykład z takich projektów, jak Gravity. Zresztą zobaczcie sami, jak to wygląda. Nie zamówilibyście takiej taxi?

Podoba Ci się to, co napisałem? Udostępnij innym, ślicznie proszę :)

Autor

Jestem niezależnym blogerem technologicznym, doradcą ds. technologii, mówcą technologicznym i futurystą. Mam fioła na punkcie Internet of Things, którego rozwiązania dotykają niemal każdej gałęzi życia i gospodarki. Głównie o tym piszę. Zapraszam Cię na mój blog technologiczny, który mam nadzieję - będziesz często odwiedzać. Bo jako typ skręcony technologicznie, zrobiłem sobie bloga, jaki sam chciałbym czytać. Nawet jak opisuję jakieś newsy, to zazwyczaj opatrzone są one moim komentarzem, wynikającym ze specyficznego punktu widzenia na tech. #żyjinteligentnie

Mam prośbę!

Treści, które tutaj tworzę są bezpłatne i zawsze takie będą. Nie zamykam ich za żadnym paywallem, jak to robią inni, bo czerpię radość z tego, że chcecie je czytać. Mam jednak prośbę - zaobserwujcie mój instagram, bo wrzucam tam relację za każdym razem, jak się tylko pojawi nowy wpis u mnie na blogu. Będzie mi miło, wiedząc, że mnie obserwujecie ;)

Zerknij też na to

Chcesz co jakiś czas dostawać najlepsze moje teksty?

Zostaw swój adres, a gwarantuję, że zbytnio spamować Cię nie będę