Vision Iconic to samochód pokazowy Mercedes-Benz, który symbolizuje wizję przyszłości mobilności koncernu. Zarówno pod względem wyglądu, technologii czy napędu. A do tego jest inspirowany złotą erą motoryzacyjnego wzornictwa, czyli latami 30. XX wieku. I jeśli tak ma wyglądać samochód przyszłości, to ja go chcę. Chcę nim jeździć, a w zasadzie być wożonym. To chyba bardziej odpowiednie stwierdzenie.
Ale mnie się to podoba. Mam na myśli fakt, iż Mercedes-Benz idzie w ten ikoniczny design. To znaczy, ja lubię nowoczesność i minimalizm w motoryzacji, bo z tym kojarzy mi się właśnie elektromobilność. Ale jeśli auto elektryczne inspirowane jest złotą erą motoryzacyjnego wzornictwa, czyli latami 30. XX wieku, to jaram się tym bezgranicznie. I taki właśnie jest samochodów pokazowy Vision Iconic. Będący pomostem pomiędzy przeszłością i przyszłością. Jakże udanym pomostem. Szkoda jedynie, że to tylko koncept, a w zasadzie model pokazowy.
Ale nie skupiajmy się na tym. Przeczytajcie, to o tym aucie powiedział Markus Schäfer, członek zarządu Mercedesa, szef ds. technologii i zakupów: Vision Iconic ucieleśnia naszą wizję przyszłości mobilności. Dzięki przełomowym innowacjom, takim jak komputery neuromorficzne, układ kierowniczy steer-by-wire, lakier solarny i wysoce zautomatyzowana jazda na poziomie 4., wyznaczamy nowe standardy dla ery napędu elektrycznego i cyfrowych technologii. Ten piękny samochód jest dowodem naszego zaangażowania w to, by mobilność jutra już dziś stała się rzeczywistością.

Podsumowując, Vision Iconic to pokaz tego, nad czym obecnie Mercedes pracuje. Pod względem technologicznym i napędowym. A do tego wygląda tak, jakby przyjechał do nas z przeszłości. Czy zatem tak będzie wyglądać motoryzacja przyszłości? Autonomiczne auto, stylizowane na lata 30. XX wieku? Nie sądzę, ale jeszcze raz powtórzę – mnie się to podoba. No może dlatego, że mnie te auta z okresu międzywojennego od zawsze się podobały.

Powłoka solarna w Vision Iconic ma zwiększyć zasięg
Koncepty mają to do siebie, że dają możliwość, by pobudzić fantazje. Albo pokazać to, nad czym koncern prowadzi obecnie badania, ale do etapu produkcyjnego jeszcze trochę brakuje. I tak właśnie jest tutaj. Mercedes-Benz prowadzi badania na innowacyjnymi modułami solarnymi, które można by bezproblemowo nakładać na karoserię aut elektrycznych niczym cienką pastę. Aktywna fotowoltaicznie powierzchnia mogłaby być dostosowana do różnych podłoży. Po nałożeniu na całe nadwozie, mógłby się zwiększać zasięg dzięki energii słonecznej, w zależności od położenia geograficznego i lokalnych warunków. Na przykład powierzchnia 11 metrów kwadratowych (równowartość powierzchni karoserii średniej wielkości SUV-a) w idealnych warunkach pozwala wytworzyć energię wystarczającą na przejechanie rocznie nawet 12 000 kilometrów. Powłoka nie zawiera pierwiastków ziem rzadkich, ani krzemu i nadaje się do łatwego recyklingu. Ogniwa słoneczne charakteryzują się wysoką sprawnością, na poziomie 20% i generują energię w sposób ciągły – nawet gdy pojazd jest wyłączony.

To tyle teorii. Brzmi świetnie, prawda? Być może kiedyś się tego doczekamy, dzisiaj możemy jedynie podziwiać takie rzeczy na pojeździe pokazowym i rozważać, jak szybko tego typu rozwiązania wejdą do masowej produkcji. O ile w ogóle. Choć myślę, że tak, bo coraz więcej pojawia się tego typu projektów.
Neuromorficzny komputer
Mercedes zapowiada, że przyszłe modele samochodów, takie jak Vision Iconic, będą oferować coraz więcej funkcji, m.in. w obszarze jazdy autonomicznej. To z kolei doprowadzi do znacznie wyższego zapotrzebowania na energię. I tutaj rozwiązaniem mają być komputery neuromorficzne, które naśladują funkcjonowanie ludzkiego mózgu. Może to znacznie zwiększyć energooszczędność i szybkość obliczeń AI. Przykład: systemy bezpieczeństwa mogłyby skuteczniej rozpoznawać znaki drogowe, pasy ruchu i innych uczestników ruchu oraz reagować szybciej, nawet w warunkach słabej widoczności – i byłoby przy tym 10-krotnie efektywniejsze od obecnych rozwiązań. W porównaniu z aktualnymi systemami, komputery neuromorficzne mają potencjał zmniejszenia zapotrzebowania na energię potrzebną do przetwarzania danych w autonomicznej jeździe o 90%.
Drzemki kierowcy podczas autonomicznej jazdy
Mercedes, podobnie jak inne koncerny motoryzacyjne, pracuje nad rozwojem systemów wspomagania i zautomatyzowanej jazdy. A skoro mamy do czynienia z autem koncepcyjnym, to skupię się na tym, do czego niemiecki koncern dąży. A miałoby to być wyposażenie takiego auta, jak Vision Iconic w system jazdy wysoce zautomatyzowanej na 4. poziomie SAE. Oznacza to, że po wjeździe na drogę szybkiego ruchu i aktywacji systemu, kierowca mógłby wykorzystać czas podróży na relaks bez konieczności radzenia sobie z korkami. Możliwe byłoby również drzemanie lub odpoczywanie podczas oglądania filmów, w połączeniu z wciągającym dźwiękiem i ambientowym oświetleniem. Do tego dochodzi zautomatyzowane parkowanie. Czyli po dojechaniu do punktu docelowego kierowca wysiada z auta, a Vision Iconic sam już parkuje w wyznaczonym miejscu. I muszę przynajmniej część z Was rozczarować: to wcale nie jest już scenariusz rodem z science fiction. To kwestia kilku najbliższych lat. Oczywiście mam na myśli rynek masowy.

Design z lat 30. XX wieku, technologia z przyszłości
No i jak Wam się to widzi? Myślicie, że to niemiecki pokaz możliwości czy tylko prężenie muskuł? W mojej ocenie jedno i drugie. A przy okazji pokaz tego, że wciąż można projektować piękne samochody, czerpiąc z historii motoryzacji to, co w niej kiedyś było najpiękniejsze – styl. A jeśli dołożymy do tego technologię, tę, nad którą obecnie zasoby zarówno inżynierów, jak i sztucznej inteligencji, już pracują, powstaje auto doskonałe. Piękne i technologiczne. Oczywiście nie dla wszystkich. Ale jak już napisałem we wstępie. Jeździłbym. Oj jeździłbym.




















































