Volocopter chce uruchomić taksówki powietrzne w Singapurze – dron taxi

O dron taxi pisałem już w pierwszej połowie zeszłego roku. Jednym z bohaterów był niemiecki Volocopter, który zapowiadał uruchomienie powietrznych taksówek. Jak widać, słowa dotrzymuje – właśnie potwierdził uruchomienie taksówek powietrznych w Singapurze.

Volocopter to pionier jeśli chodzi o Urban Air Mobility (UAM). Jestem przekonany, że za kilka, bądź kilkanaście lat, tak właśnie będzie wyglądać transport w dużych aglomeracjach miejskich. I o ile Polska nie jest rynkiem, na którym można tego typu projekty odpalać testowo, to zupełnie inaczej wygląda to w Singapurze. Tam konsumpcja rozwiązań technologicznych jest na zupełnie innym poziomie, tak jak na innym poziomie jest portfel potencjalnych klientów. Z takiego założenia wyszły osoby zarządzające firmą Volocopter, potwierdzając uruchomienie taksówek powietrznych w Singapurze.

Oczywiście nic nie dzieje się tak z dnia na dzień. Volocopter ściśle współpracuje z Singapurem już od ponad dwóch lat. Efekt – powietrzne dron taxi mają być dostępne w ciągu najbliższych trzech lat. To i tak wcześniej, niż powstanie elektryczny Cadillac Escalade, na który też czekam – on ma zadebiutować za około 5 lat. W każdym razie to właśnie dzięki temu projektowi Singapur ma szanse zostać numerem jeden jeśli chodzi o Urban Air Mobility w Azji.

Volocopter

Jak do tego doszło?

Kluczem do podjęcia decyzji o starcie projektu, był październik 2019, kiedy to Volocopter zakończył historyczny lot demonstracyjny taksówką powietrzną w sercu Singapuru nad rejonem Marina Bay, dając obserwatorom wyjątkową okazję do poczucia, jak będzie wyglądać za jakiś czas Urban Air Mobility, czyli po naszemu miejska mobilność powietrzna. Dla nas, Polaków, to brzmi jak cholerna abstrakcja, co? W każdym razie Volocopter dość mocno się do tego przygotowywał, współpracując z Ministerstwem Transportu w Singapurze, aby uzyskać niezbędne pozwolenia.

Do pełni szczęścia jednak jeszcze trochę brakuje. Mimo pozytywnych testów w powietrzu, Volocopter musi jeszcze uzyskać jeszcze kilka pozwoleń regulacyjnych, w tym CAAS czy Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego Unii Europejskiej (EASA). Bądź, co bądź – to firma z Niemiec. No, ale gdyby nie byli pewni pozytywnych decyzji, nie sądzę, by ogłaszali światu tego typu rzeczy. Choć ten świat już niejedno widział.

Trasa dla influencerów

Pierwsza trasa w Mieście Lwa ma być trasą turystyczną nad południowymi wodami, oferującą zapierającą dech w piersiach widoki na panoramę Marina Bay. Może to zapewnić Singapurowi nową atrakcję, która wzmocni branżę turystyczną Singapuru. Nie da się ukryć, że uruchomienie tego typu środka transportu będzie miało olbrzymi impact marketingowy dla miasta, a influencerzy będą wręcz na potęgę pchać się do Singapuru, by zrobić relację czy foto w powietrznej taksówce. Sam chętnie bym to zrobił tyle, że obawiam się, że musiałbym najpierw rozbić bank.

Volocopter zapowiada, że kolejne trasy mogą obejmować nawet loty transgraniczne, chociaż według mnie, to po pierwsze myślenie mocno życzeniowe, biorąc pod uwagę fakt, że to jednak statek powietrzny na prąd, a po drugie, ze względu na mocno ograniczoną liczbę miejsc – do dwóch osób – będzie cholernie drogo. Chociaż w Singapurze duża część światka tech na brak środków z pewnością nie narzeka. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie tam osiadł chociażby właściciel Cartrack. Mam na myśli szefa nie polskiego oddziału (chociaż, jak znam życie, ten pewnie też takiego lotu nie odpuści), lecz właściciela całej grupy. A to pewnie jeden z licznych technologicznych milionerów, którzy zamieszkują obecnie Singapur. Dla nich skorzystanie z usług proponowanych przez Volocopter, to jak dla mnie lunch w średniej warszawskiej knajpie. Zjeść i zbytnio się tym nie podniecać.

Przygotowania do uruchomienia usługi taksówek powietrznych

Volocopter nie bez powodu daje sobie trzy lata na komercyjny start projektu. Po pierwsze chce zbudować lokalny zespół 50 pilotów, inżynierów, specjalistów operacyjnych i osób odpowiedzialnych za biznes. Na tym etapie nie podali jeszcze, ile będzie dostępnych latających taksówek, ale oczekuje się, że firma zatrudni ponad 200 pełnoetatowych pracowników w Singapurze do zarządzania siecią połączeń.

I mimo, że to dopiero zapowiedź tego, co wydarzy się za kilka lat, to wierzę w to bardziej, niż w rynkowy sukces polskiego samochodu elektrycznego marki IZERA. Ba, nie wiem czy nawet nie założyłbym się o to, że szybciej polecę powietrzną taksówką w Singapurze, niż przejadę się IZERĄ. Chociaż, być może to zbyt odważny zakład. Ale jak to się mówi – kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Ktoś chętny do zakładu?

Autor

Podoba Ci się? Udostępnij innym

Mam nadzieję, że podobał Ci się mój tekst, pomógł albo zainspirował. Trochę krótsze treści związane z tech będą też pojawiały się na moim instagramie w formie insightów. Zatem będzie mi szalenie miło, jeśli będziesz obserwował mój profil na Insta

227 Obserwujący
Obserwuj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze na blogu

Chcesz co jakiś czas dostawać najlepsze moje teksty?

Zostaw swój adres, a gwarantuję, że zbytnio spamować Cię nie będę