myHyundai to dość nowa aplikacja, która zastąpiła apkę Bluelink, służącą do zarządzania autami marki Hyundai. Mam dla Was kilka powodów, dlaczego warto z niej korzystać, zwłaszcza, jeśli poruszacie się autami elektrycznymi tej koreańskiej marki. Będąc szczerym – to nie wyobrażam sobie, by można było jeździć na co dzień elektrykiem, a nie korzystać z dedykowanej apki. Zwłaszcza, jeśli oferuje takie funkcje, jak myHyundai.
No to zaczynamy – apka Bluelink była całkiem spoko i w zasadzie niemal zawsze, kiedy miałem do dyspozycji testowego Hyundaia, to z niej korzystałem. Sposób dodawania auta do apki był banalnie prosty, wystarczyło jedynie zeskanować kod QR, który pojawiał się na ekranie w aucie i w zasadzie tyle. W przypadku aplikacji myHyundai to akurat nie zostało zmienione. I dobrze. Chociaż mam wrażenie, że większość z Was dodaje samochód do aplikacji zaraz po zakupie i więcej tego już nie robi. No u mnie jest nieco inaczej w tym zakresie.
myHyundai – funkcjonalność
Jakie funkcje zatem posiada aplikacja myHyundai i dlaczego warto z niej korzystać?
Dla mnie najbardziej istotna rzecz to informacja o stanie naładowania baterii i możliwość zdalnego sprawdzania, jeśli auto jest podłączone do ładowarki. Wiecie, to jest szczególnie ważne, kiedy zostawiliście swojego Hyundaia przy ładowarce i sami sobie gdzieś poszliście. Na przykład na zakupy. Dzięki zdalnemu odczytowi poziomu naładowania baterii, ale też mocy, z jaką się ładuje, dokładnie wiecie, kiedy samochód będzie naładowany.
Po drugie możliwość zdalnego ogrzewania i chłodzenia wnętrza. Funkcja przydatna zarówno w zimie podczas mrozów, jak i w lecie podczas upałów. Dzięki niej, możecie sobie ustawić pożądaną przez was temperaturę w aucie i wsiąść już do odpowiednio przygotowanego. Mała rzecz, a cieszy. A jeśli powiem, że jest też funkcja odszraniania, to już w ogóle robi się pięknie. Zwłaszcza, przy temperaturach, z którymi mieliśmy do czynienia ostatnio.
Po trzecie kluczyk cyfrowy. W aplikacji myHundai możecie uruchomić sobie funkcję, która spowoduje, że wasz smartfon zastąpi wam fizyczny kluczyk. Generalnie mega opcja, bo pozwala nosić ze sobą mniej rzeczy, a idę o zakład, że smartfona zawsze ze sobą macie.
To jest moje top 3. Poza tym dane. Możecie sprawdzać sobie przebyte trasy, liczbę pokonanych kilometrów w danym okresie czy średnie zużycie energii. A informacja o tym, ile zyskaliście kilometrów dzięki rekuperacji to już totalny sztos, bo wywołuje taki efekt psychologiczny, dzięki któremu będziecie jeszcze więcej z niej korzystać.
Oprócz tego, jeśli jedziecie gdzieś w nieco dłuższą trasę, to możecie ją sobie zaplanować w apce, włącznie z przerwami na ładowanie, a następnie przesłać bezpośrednio do samochodu. Też całkiem spoko opcja. Ja co prawda jeżdżę głównie z Waze i do tego używam CarPlaya, ale przy okazji kolejnych testów, sprawdzę, jak to dokładnie wygląda. Opiszę to tutaj na blogu albo zrobię z tego jakiś krótki materiał na moim kanale youtube. Swoją drogą – zachęcam do oglądania serii EVflash, w której sporo opowiadam o elektromobilności.
Oprócz tego w apce mHyundai znajduje się też wyszukiwarka dealerów czy internetowa rezerwacja serwisu (OSB), a także historia serwisowa. To jest akurat mega fajna opcja, którą do perfekcji opanowała Tesla, ale nikt nie powiedział, że ma na nią wyłączność, prawda?
Generalnie uważam, że mimo, iż wciąż stosunkowo niewielu kierowców korzysta z aplikacji mobilnych do swoich aut, to wcześniej czy później się to zmieni. A im bardziej producenci aut będą je usprawniać, tym szybciej kierowcy zaczną dostrzegać w nich wartość. Bo dzisiejsze samochody, szczególnie te elektryczne, to jeżdżące smartfony. Zatem aplikacja do ich obsługi i zarządzania, to nieodłączny element auta.





















































